Pożegnanie zimy, czyli w dżinsach na Babią Górę cz.2.

Wyjście na Babią Górę zimą było dla nas – Niedzielnych acz dzielnych Turystów nie lada wyzwaniem. Na szczyt dotarliśmy i owszem, może z lekkim poślizgiem (pół godzinnym ;)) Ale dotarliśmy. Jak na razie wszystko szło sprawnie, a satysfakcja z wyjścia była ogromna. Wyszłoby na to, że nawet Niedzielni Turyści mogą sobie ot tak pójść zimą na wysoką górę. A jednak tuż za wierzchołkiem, po rozpoczęciu schodzenia zostaliśmy utemperowani tak, że aż nam w pięty poszło, a raczej w kolana. Przekonaliśmy się dobitnie jak wielkimi niedzielnymi turystami jesteśmy. No ale przecież dzielnymi 😉

Czytaj dalej Pożegnanie zimy, czyli w dżinsach na Babią Górę cz.2.

Pożegnanie zimy, czyli w dżinsach na Babią Górę cz.1.

„Kiedy to się wreszcie skończy?!” myślałam, cicho klnąc pod nosem, gdy po raz wtóry pokonywaliśmy, jadąc na butach, kolejne strome zbocze na drodze zejściowej z Diablaka. Na wejściu Królowa łaskawie przymknęła na nas oko, by na zejściu zaserwować nam prawdziwą mordęgę. Przekonaliśmy się w stu procentach jak to jest być Niedzielnym Turystą.

Czytaj dalej Pożegnanie zimy, czyli w dżinsach na Babią Górę cz.1.

Pierwsze samotne zimowe Beskidy Niedzielnej Turystki cz.2.

Zimowa „wyprawa” na Klimczok zaczęła się niewinnie. Wyjście na Szyndzielnię było stosunkowo łatwe chociaż bardzo mozolne. Na Klimczoku spotkały mnie niewielkie trudności śniegowo-terenowe, a także własna głupota, która sprawiła, że nieco zmarzłam, jednak szczęśliwie dotarłam do schroniska, gdzie zjadłszy zupę poczułam się lepiej (ależ miałam ochotę na pomidorówkę z ryżem). To nie była ostatnia moja „głupota” tego dnia.

Odnalazłszy z trudem zejściowy zielony szlak, mimo niemożliwej do zignorowania kopy nawianego śniegu na wejściu, zauważywszy dalej wydeptaną ścieżkę postanowiłam ruszyć na przełaj przez śnieg. Czy to było mądre – oceńcie sami.

Czytaj dalej Pierwsze samotne zimowe Beskidy Niedzielnej Turystki cz.2.

Pierwsze samotne zimowe Beskidy Niedzielnej Turystki cz.1.

Beskidy zimą zawsze przyciągały mnie jak magnes. Niesty nigdy nie miałam odwagi i sensownego stroju na taki wypad. Nigdy też nie myślałam, że na taką wycieczkę wybiorę się sama, tym bardziej, że samotnie nigdy wcześniej w górach nie byłam.

Pierwszy raz w zimowych Beskidach, czyli jak nienawidziłam zejścia, wspominając drogę wejściową.

Czytaj dalej Pierwsze samotne zimowe Beskidy Niedzielnej Turystki cz.1.

Niedzielne Walentynki

Gdzie pójść na walentynkową randkę? Oczywiście w góry! Jak zrobić jednak, aby nie paść ze zmęczenia po takiej randce? Wybrać góry niskie. Dzisiaj zapraszamy Was na Kozią Górkę w Beskidzie Śląskim – idealny wypad dla (nie)dzielnych turystów 🙂

Czytaj dalej Niedzielne Walentynki

Duje

Kiedy byłam dzieckiem wiatr halny kojarzył mi się z przyjemnym ciepłym wiatrem, w którego porywach chętnie stawałam i dawałam się unosić. Zawsze przynosił ocieplenie i nadzieję na lepszą pogodę. Teraz gdy za oknami gwiżdże, uderzenia wiatru co chwila walą po oknach, a w tle słychać wyjące co chwila syreny pobliskiej OSP nie czuje się wcale tak miło. Czytaj dalej Duje

Pierwsza zima w górach, czyli…

Pierwsze zimowe wyjście w góry dwójki domorosłych turystów – czyli jak na dwa dni wycieczki zabrać 20 bułek, kijki z Auchan i 10 warstw ubrania, spacerować po zamarzniętym Morskim Oku i pierwszy raz w życiu na widok TOPR-owca w pełnym rynsztunku poczuć się jak noob spotykający wysokopoziomową postać w grze komputerowej. Jeśli też tak jak my rozpoczynasz swoją górską przygodę, lub dobrze wiesz jak to jest, ale chciałbyś poznać nasza perspektywę – zapraszamy do lektury :).

Czytaj dalej Pierwsza zima w górach, czyli…