Pierwsze samotne zimowe Beskidy Niedzielnej Turystki cz.2.

Zimowa „wyprawa” na Klimczok zaczęła się niewinnie. Wyjście na Szyndzielnię było stosunkowo łatwe chociaż bardzo mozolne. Na Klimczoku spotkały mnie niewielkie trudności śniegowo-terenowe, a także własna głupota, która sprawiła, że nieco zmarzłam, jednak szczęśliwie dotarłam do schroniska, gdzie zjadłszy zupę poczułam się lepiej (ależ miałam ochotę na pomidorówkę z ryżem). To nie była ostatnia moja „głupota” tego dnia.

Odnalazłszy z trudem zejściowy zielony szlak, mimo niemożliwej do zignorowania kopy nawianego śniegu na wejściu, zauważywszy dalej wydeptaną ścieżkę postanowiłam ruszyć na przełaj przez śnieg. Czy to było mądre – oceńcie sami.

Czytaj dalej Pierwsze samotne zimowe Beskidy Niedzielnej Turystki cz.2.

Pierwsze samotne zimowe Beskidy Niedzielnej Turystki cz.1.

Beskidy zimą zawsze przyciągały mnie jak magnes. Niesty nigdy nie miałam odwagi i sensownego stroju na taki wypad. Nigdy też nie myślałam, że na taką wycieczkę wybiorę się sama, tym bardziej, że samotnie nigdy wcześniej w górach nie byłam.

Pierwszy raz w zimowych Beskidach, czyli jak nienawidziłam zejścia, wspominając drogę wejściową.

Czytaj dalej Pierwsze samotne zimowe Beskidy Niedzielnej Turystki cz.1.