Biała Wisełka kontra Czarna Wisełka – dwa malownicze szlaki na Baranią Górę.

Od dawna Barania Góra zaprzątała mi głowę. Nie tylko dlatego, że nazywam siebie Owcą i mam lokowaną głowę 😉 Długo nie mogłam wybrać właściwego szlaku wiodącego na szczyt, tak aby dało się zrobić nim wygodną pętlę. Dla wielu wybór jest oczywisty, ja jednak z jakiegoś powodu „boksowałam” się z tą trasa bardzo długo. Dostawszy po wycieczce na Babią Górę nagłego „oświecenia”, postanowiłam zamiast na krokusy w Tatry, pojechać w nasze niedalekie Beskidy. Wybrałam trasę nie byle jaką, bo wiodącą tuż obok źródeł Wisły. Przy okazji zastanowiłam sie, z której strony „pętli” lepiej zacząć wycieczkę. Moje wnioski – w tekście. Zapraszam 🙂

Klasyczna wycieczka na Baranią Górę zaczyna się na początku czarnego szlaku, na przystanku autobusu w Czarnej Wisełce na drodze do Pałacyku Prezydenckiego w Wiśle. Prowadzi ona początkowo doliną Czarnej Wisełki, gdzie towarzyszą nam tablice ścieżki przyrodniczej, numerowane właśnie od tej strony. My wybraliśmy jednak drugi wariant – rozpoczęcie szlakiem niebieskim, prowadzącym od Wisły Czarne Fojtula, a raczej od parkingu, znajdującego się jakieś 500m wyżej, jadąc wzdłuż rzeki. Parking jest płatny. Cały dzień kosztuje 6zł.

Ten wariant drogi wybrałam nie bez przyczyny. Po pierwsze do schroniska mieliśmy dojść przeszedłszy już większą część trasy.  Po drugie wydawała się ona bardziej atrakcyjna krajobrazowo (wodospady, jaskinia), a wiadomo, że jak człowiek pędzi zmęczony do samochodu nie ma ochoty podziwiać piękna przyrody. Opcja ta została mi także polecona przez zaprawioną w górskich wycieczkach koleżankę. I rzeczywiście był to dobry wybór.

Barania24
Początek drogi z ulicą po lewej

Od początku naszej drogi po prawej strony towarzyszyła nam Biała Wisełka. Szlak prowadził wąską ulicą, cały czas szliśmy więc po asfalcie, co było minusem tej trasy. Co jakiś czas, choć rzadko, mijali nas zmotoryzowani mieszkańcy okolicznych osiedli. Już na samym początku trasy natrafiliśmy na pierwsza atrakcję, czyli wyjątkowo urokliwy wodospad, otoczony przez bardzo ciekawe formacje skalne.

Barania25
Pięknie od początku

Po drodze jeszcze wiele razy napotykaliśmy mniejsze lub większe kaskady, także takie zbudowane ludzką ręką.

Barania29

Przez sporą część drogi po prawej stronie towarzyszyły nam wspaniałe pionowe skały o warstwowej strukturze, zbudowane z piaskowców i łupków.

Barania27
Niezwykłe formacje skalne

W pewnym momencie, wysoko po lewej stronie zauważyliśmy grupę skał z czymś, co przypominało jaskinię. Z naszej dwójki to Leszek postanowił zabawić się w grotołaza i wyruszył pod górę, aby przyjrzeć się skałom.

Barania26Droga pod górę była bardzo stroma i łatwo można było zjechać z powrotem na dół, tym bardziej, że ze skał spływał mały potok.

Barania17
Wysoko i stromo

Eksploracja zakończyła się więc ubłoconymi butami, na szczęście bez dodatkowych nagatywnych atrakcji.

Barania16
Wnętrze groty

Pomijając asfalt na drodze, wycieczka od początku sprawiała nam prawdziwą przyjemność, szczególnie, ze pogoda była naprawdę doskonała, a wody rzeki piękne odbijały promienie słońca. Cichy szum Białej Wisełki dodatkowo uspokajał nerwy. Pomijając dalsze wyjście w kierunku Baraniej Góry, część szlaku przy Białej Wisełce spokojnie można polecić jako przyjemną trasę spacerową, także dla rodzin z dziećmi.

Barania28

Przez całą część asfaltową drogi nie mogliśmy się doczekać, aż szlak wreszcie skręci w las i zaczniemy wreszcie piąć się do góry. W miejscu gdzie Biała Wisełka spływa ze stoku Baraniej Góry i łączy się z potokiem Roztocznym szlak na reszcie zakręcił i rozpoczęło się podejście, biegnące wzdłuż spływającej kaskadami rzeki. Ulica, którą wcześniej szliśmy biegła dalej prosto wzdłuż skał, my jednak ruszyliśmy w prawo udeptaną ścieżką. Po niedługim czasie doszliśmy do najbardziej charakterystycznego punktu wycieczki czyli Kaskad Rodła.

Barania30

Kaskady Rodła to zespół progów wodnych, tworzących bardzo ładne wodospady. Nawet jeśli wybieramy się tylko na spacer warto dotrzeć do tego miejsca, nie jest ono bowiem aż tak daleko od asfaltowej ścieżki. Zaraz obok znajduje się tablica informacyjna.

Kaskady Rodła

Dalsza część szlaku nie obfitowała już w tak piękne widoki, obfitowała za to błotniste ścieżki. Niektóre części drogi zalane były wodą z roztopów, tworzącą wręcz kolejne potoki. Wisełka co raz to oddalała się i przybliżała do szlaku, w pewnym momencie nawet go przecinając. Na szczęście w swym górnym biegu jest zdecydowanie mniej okazała.

Żeby nie było, że nie mieliśmy żadnych przygód 😉 W pewnym momencie wpadłam na pomysł, aby napełnić butelkę woda ze źródła. Zauważywszy na stoku obok ścieżki niewielki ciek wodny i… pozostawiony przez kogoś plastykowy kubeczek po jogurcie, stwierdziłam, że spróbuję nabrać wody. Jak wielki był mój szok gdy po kilku krokach zapadłam się w mokre liście i błocko pod nimi po same kostki. Czułam jak woda wlewa mi się do butów. Co było później nie wspomnę (byłam lekko mówiąc zła ;)). Powiem tylko, że skończyłam płukając buty, i czyszcząc spodnie w rzeczonej Wisełce.

Barania33

Jako, że to dopiero początek wiosny (na wycieczce byliśmy tydzień temu), na szlaku musieliśmy w pewnym momencie napotkać śnieg.

Mniej więcej w miejscu gdzie zaczyna się Rezerwat Przyrody Barania Góra, na szlaku pojawił się śliski zbrylony śnieg, a podejście zaczęło być nieprzyjemne. Momentami sypki, momentami śliski towarzyszył nam już do samego szczytu. Kije owszem pomagały, ale trzeba było być bardzo uważnym. Ja nie byłam, więc w pewnym momencie pokonywałam fragment trasy na czworakach 😉

Barania19
Mimo śniegu – zadowoleni 😉

Po drodze, na szczyt mijaliśmy się dwa bardzo przyjemne punkty widokowe na okoliczne szczyty oraz źródełko, z którego tym razem bez problemów nabraliśmy wodę.

Barania03

Jako, że droga nie jest zbyt stroma, potrafi się dłużyć. Jedyne dwa mocniejsze podejścia znajdują się pod samym szczytem, jednak są one bardzo krótkie.

Na Baraniej Górze zrobiliśmy sobie dłuższą przerwę, aby coś zjeść. Byliśmy już mocno wygłodzeni.

Szczyt Baraniej Góry budzi mieszane uczucia. Z jednej strony rozciąga się z niego rozległy widok na Beskid Żywiecki z widoczną oczywiście Babią Górą i Pilskiem, a także na Małą i Wielką Fatrę i fragment Tatr, z drugiej strony poraża spustoszenie poczynione na szczycie przez choroby drzew.

Barania20
Beskid Żywiecki z Babią Górą i Pilskiem

Połowę szczytu pokrywają pieńki ściętych drzew. Dawna gospodarka leśna na obszarze Beskidu Śląskiego daje o sobie znać. Niewłaściwe gatunki (świerk), sadzone na tym obszarze w XIX w. z powodu zapotrzebowania na drewno, nie należą natywnie do tego terenu. Obecnie prowadzi się działania, służące przywróceniu dawnego składu drzewostanu w beskidzkich lasach.

Barania21
Obszar szczytu z wieży widokowej. Przy tablicy to ja 😉

Na szczycie Baraniej Góry znajduje się wieża widokowa o wys. ponad 15m. Przy barierce umieszczono tablice informacyjną z opisem widocznych szczytów.

Barania04
Ja nie weszłam 😉

Poza Beskidem Żywieckim, z wieży widokowej, widoczny jest także obszar Beskidu Śląskiego, niestety on również przedstawia sobą smutny obraz. Widoczne na zboczach gór mnogie drogi dojazdowe dla samochodów transportujących drewno, wyglądają jak szramy pośród drzew. Co więcej chętnie używają ich także miłośnicy motocykli i quadów (takowych spotkaliśmy także na Szczycie Baraniej).

Barania22
Widok w stronę Skrzycznego

Zejście z baraniej Góry do schroniska było wyjątkowo… mokre. Woda spływała po ścieżkach, zamieniając je w potoki. Część napotkanych na szlaku osób, wyruszyła na trasę w adidasach. W tym terenie były one najgorszym pomysłem. Sami w turystycznych traperach ślizgaliśmy się na sypkim śniegu, a co dopiero na gładkiej podeszwie adidasów.

Barania05
Widok w stronę szczytu w drodze powrotnej

Droga do schroniska wyjątkowo się dłużyła. Podążaliśmy fragmentem Głównego Szlaku Beskidzkiego oraz „Szlaku Habsburgów” oznaczonego literą H. Po drodze mijaliśmy kikuty drzew i powalone wielkie świerki.

Barania07
Szlak Cesarski

Gdy dotarliśmy na miejsce, schronisko na Przysłopie zaskoczyło nas swoją formą. Budynek wygląda jak klasyczny socjalistyczny blok mieszkalny. Wewnątrz także typowa stołówka, jednak ze schroniskowym akcentem w postaci drewnianych stołów. Obsługa jednak była bardzo miła, a zupa całkiem dobra, chociaż rozwodniona.

schronisko
Zestaw klasyczny – pomidorowa i żurek 😉

Zupełnie nie mieliśmy ochoty ruszać się ze schroniska, czekała nas bowiem najgorsza część drogi. Do skrzyżowania ze szlakiem czarnym, biegnącym tym razem wzdłuż Czarnej Wisełki, musieliśmy dojść szlakiem czerwonym. Dojście wg znaków miało trwać 15 minut. Idąc normalnym tempem do początku szlaku czarnego doszliśmy w minut 25. Oryginalnie w przewodniku cała trasa wzdłuż Wisełek ma 4:30 minut. Trzeba mieć niezwykłą kondycję i tempo, żeby te trasę przejść tak szybko.

Barania09
Do schroniska szlak prowadzi tu szeroką żwirową drogą

W porównaniu do Doliny Białej Wisełki, Dolina Czarnej Wisełki nie prezentuje się tak okazale, choć takze ma swój niewątpliwy urok, szczególnie w wyższy biegu rzeki.

Barania11

Nie okalają jej jednak tak ciekawe skały, a działalność człowieka jest tutaj dużo bardziej widoczna. Po dojściu do początku szlaku, musieliśmy po raz kolejny ruszyć drogą asfaltową. Ogólnie do samego schroniska prowadzi szeroka droga dojazdowa dla samochodów. Obszar ten jest mocno przekształcony przez człowieka. Na trasie co chwile spotykaliśmy stosy drewna zwiezione z gór, a rozjechane kołami ciężkich samochodów ścieżki stanowiły przygnębiający widok.

Barania13Barania14

Mimo to jednak biegnąca obok rzeka działała relaksująco.

Barania10
Bidon przodków 😉

Po drodze spotkaliśmy wiele rodzin z dziećmi. Miejsce to także stanowi przyjemny punkt spacerowy. U wylotu drogi znajduje się parking i budynki Nadleśnictwa. My jednak musieliśmy dojść jeszcze do naszego parkingu, który znajdował się jakieś pół godziny drogi wzdłuż Jeziora Czerniańskiego, gdzie wpadają obie Wisełki. Nasza trasa wiodła już bez szlaku poboczem ul. Czarne. Wycieczkę zakończyliśmy na Przełęczy Salmopolskiej pysznym obiadem 😉

Może to z powodu pośpiechu, jednak Dolina Czarnej Wisełki mimo niewątpliwego uroku przegrała w naszych oczach z Doliną Białej Wisełki. Wspaniałe skały i wodospady robiły tu niezwykłe wrażenie, dodatkowo Kaskady Rodła dopełniały wspaniałości tego miejsca. Także prace związane z wtrębem drewna nie były tu tak widoczne. Jeszcze raz mogę polecić tę opcję wycieczki, tym bardziej, ze zupa w schronisku po wizycie na szczycie naprawdę smakuje lepiej 😉

Mapa BG
Poglądowa mapka naszej trasy. Klik, aby powiększyć.

Poziom trudności trasy:

Trasa niezbyt trudna. Podejścia łagodne, chociaż śliski śnieg o tej porze roku może sprawić kłopoty. Dosyć długa, więc potrafi zmęczyć.

  • Dla kogo ta trasa: dla każdego, nawet początkującego turysty
  • Atrakcje: bardzo ładna trasa, prowadząca w dużej części brzegiem rzeki, wodospady, wieża widokowa na szczycie Baraniej Góry
  • Trudności na szlaku: śliski śnieg, błoto i woda na szlaku, poza tym żadnych trudności
  • Jak się ubrać: buty trekingowe – szlaki są zalane wodą i błotniste; adidasy odpadają, odzież w zależnosci od pogody
  • Schronisko: schronisko w stylu PRL 😉 Duża jadalnia, możliwość zajęcia miejsc na zewnątrz. Mimo to w weekend w sezonie na pewno brakuje miejsc. Nawet teraz, poza sezonem, było pełno ludzi. Ceny umiarkowane. Zupa 10 zł, drugie danie 28zł. Zupa niestety lekko rozwodniona – wiadomo – niedziela…
  • Widoki: przy ładnej pogodzie rozległe widoki na Beskidy, Fatrę i fragment Tatr, a nawet dalej z tego co sugerowały panoramy na szczycie wieży widokowej

Wycieczka odbyła się 3.04.2016r

Niedzielna Turystka

Autor: (nie)dzielni turyści

Turyści niedzielni ale dzielni. Nieco (nieco!) zbyt duzi i zbyt mało ruchliwi. Miłośnicy słodyczy i spędzania czasu przed świecącym ekranem lub ekranikiem. Prowodyrem wypraw, bo tak tylko można nazwać każdą co dłuższą aktywność ruchową, jest płeć kobieca (o dziwo). Po niedawnych wyjazdach w towarzystwie bardziej aktywnych znajomych nabrali ochoty na jeszcze, co poskutkowało 24-kilometrową wycieczką w pobliskie Beskidy, po której nastąpiło zejście. Nie tylko do Szczyrku. Nieposiadacze lustrzanki, ostatnio cykający fotki komórką… z HDR-em. Ubrani jak ubrani. Z permanentnymi zakwasami i bólami krzyża. Z miśkiem na plecaku. Dzielni niedzielni ruszają na szlak. Dorota zwana Owcą Leszek zwany Leszkiem i ich mały przyjaciel Maciej

Dodaj komentarz