Festiwal Światła w Łodzi – czyli dlaczego na jesień zawsze zawitamy do Łodzi

Gdy pierwszy raz usłyszałam o Festiwalu Światła w Łodzi, nie za bardzo rozumiałam o co w tym wszystkim chodzi i niestety niezachęcona zasłyszanymi informacjami, na festiwal się nie udałam. Do dzisiaj żałuję. Była to druga edycja Festiwalu Światła w Łodzi, który odbywa się już od 2011 roku. Na następnym Festiwalu już się pojawiłam i spędziłam na nim dwa dni, żeby w pełni nacieszyć się wszystkimi atrakcjami. Co ciekawe można było obejrzeć projekcje pokazów z poprzedniej edycji, co naprawdę mnie ucieszyło, bo przecież na niej nie byłam.

O co jednak chodzi w tym całym „Festiwalu Światła” i o co cały ten hałas?

„Festiwal Kinetycznej Sztuki Światła” Light. Move. Festival. jest cykliczną imprezą organizowaną co roku przez fundację Lux Pro Monumentis. Głównym założeniem Festiwalu jest przedstawienie przestrzeni miejskiej Łodzi „w nowym świetle”, z innej ciekawej perspektywy, poprzez świetlne instalacje i prezentacje. Festiwal wykorzystuje budynki, parki, skwery i ulice centrum Łodzi, zamieniając je w obszary artystycznej ekspresji, tak że możemy poczuć się jak w ogromnej, darmowej galerii sztuki nowoczesnej, tym atrakcyjniejszej, bo obiekty skupiają naszą uwagę, świecąc pośród ciemności weekendowych wieczorów. Co roku Festiwal odbywa się na początku października, gdy ciemność zapada już na tyle wcześnie, abyśmy mogli cieszyć się Festiwalem o „normalnej porze”, równocześnie pogoda jest jeszcze całkiem znośna, choć niestety nie zawsze.

img_3881
Woonerf 6 Sierpnia pod parasolkami (LMF 2014)

Co składa się na atrakcje Festiwalu?

Co roku największymi atrakcjami są tzw. „mappingi 3D”. Są to niezwykłe prezentacje, wyświetlane na całej powierzchni budynku, uwzględniające jego topografię, wygląd, ozdoby itd. Budynek wstępnie jest „mapowany” czyli skanowany całościowo w trójwymiarze, a następnie na tak powstały model nakładana jest artystyczna forma prezentacji. Unikalną cechą tych prezentacji jest ich dynamika. Odpowiednio przygotowane, sprawiają iż mamy wrażenie, iż powierzchnia budynku jest w ruchu.

img_3892

Fragmenty fasady poruszają się w rytm muzyki, budynek jest burzony, by powstać na nowo, okna rozświetlają się, to gasną, a po balkonie wędruje smok. Co więcej w ciemności nie widać nierozświetlnonych fragmentów budynku, co jeszcze potęguje wrażenie odrealnienia. Prezentacje mogą obejmować pojedynczą kamienicę, kościół, ale i kilka budynków, tworząc połączone artystyczne dzieło. Jest to zdecydowanie najbardziej unikalna atrakcja imprezy.

 

 

Oprócz ruchomych „mappingów” 3D, są także projekcje 2D, mniej dynamiczne, lub wręcz statyczne, ale także w ciekawy unikalny sposób upiększające powierzchnie budynków. Co ciekawe, gdy daną kamienice lub kościół zobaczymy za dnia, możemy się zdziwić, co niezwykła nocna prezentacja potrafiła zrobić z pozornie nieciekawym budynkiem.

W parkach i na ulicach artyści tworzą niezwykłe instalacje świetlne, wykorzystujące daną przestrzeń, np. ulicę, drzewa w parku czy parkowy staw.

Projekty wybierane są w konkursie. Często są to prace studentów, można też jednak podziwiać projekty znanych zagranicznych artystów.

img_8552
Zeszłoroczne „Les Lumineoles” grupy Porte par le vent wprowadzały w nastrój spokoju i ukojenia, łagodząc potworne zimno październikowej nocy

Instalacje potrafią być bardzo zaskakujące i pomysłowe. Niektóre są tak przygotowane, iż możemy się znaleźć w ich środku, stając się częścią artystycznej przestrzeni, inne są po prostu doskonałym miejscem do zrobienia sobie ciekawego zdjęcia, jak tegoroczne anielskie skrzydła.

p_20161007_194731
Aureola pasuje jak ulał 😉

Na ścianach budynku wyświetlane są także artystyczne projekcje. Rok temu, można było nawet zagrać w interaktywną grę w stylu „kinekt”, z tymże ekran stanowiła cała ściana kamienicy.

img_8643
PONG w formacie maxi

Festiwal Światła to jednak nie tylko instalacje i prezentacje, ale przede wszystkim rozświetlone budynki na ulicy Piotrkowskiej. Kolorowo oświetlone kamienice co roku stanowią przedsmak festiwalowych atrakcji i są swoistą wizytówką Light Move Festiwalu.  Nie ma galerii na facebooku, gdzie uczestnik nie dodałby chociaż jednego zdjęcia rozświetlonej ulicy Piotrkowskiej.

img_8478

Co roku odbywają się także pokazy laserów, a także inne wydarzenia, jak na przykład koncerty muzyczne w oknach kamienic, lub jak w tym roku – dodatkowo na ulicach i w parkach, a także przedstawienia teatralne czy taneczne, na przykład zeszłoroczna niesamowita inscenizacja w elektrowni EC1, inspirowana płynącym prądem.

Skala Festiwalu co roku jest tak ogromna, iż trudno uwierzyć, iż jest to impreza całkowicie darmowa, promująca miasto Łódź i jego atrakcje.

W tym roku Organizatorzy udostępnili tzw. „Kulturalną Migawkę LMF”, dająca możliwość zwiedzenia na jednym bilecie, sześciu łódzkich atrakcji kulturalnych – muzeów i skansenu. Dzięki temu nie tylko wieczorami, ale i w ciągu dnia mogliśmy zapewnić sobie ciekawą rozrywkę i zwiedzić miasto. Program imprezy i mapka, dostępne były na bardzo licznie rozdystrybuowanych ulotkach, ale i słupach informacyjnych i tym razem także w wygodnej aplikacji na telefon.

W tym roku Festiwal objął głównie większą część ulicy Piotrkowskiej, Park Staromiejski, Park Sienkiewicza, ulicę Moniuszki, pasaż Schillera i oczywiście Plac Wolności.

p_20161007_190253

Rok temu zamiast na Placu Wolności, główne prezentacje i inscenizacja odbyły się w elektrowni EC1, co było ciekawą alternatywną, co roku bowiem to Pomnik Kościuszki był świadkiem najbardziej spektakularnych mappingów.

img_8526
Zeszłoroczny mapping na ścianie elektrowni EC1

Niestety pogoda nieco pokrzyżowała plany zwiedzających, jak i samych organizatorów W tym roku padał bowiem deszcz. Połączenie wilgoci i prądu nigdy nie wychodzi na korzyść tego drugiego, ale wszelkie kryzysy były szybko zażegnywane. Niestety przyjemność z korzystania z Festiwalu była nieco zmniejszona, ale i tak nie żałujemy tych przejechanych kilometrów. Od czasu pierwszego Festiwalu Światła, co roku staram się być chociaż na jeden dzień w rozświetlonej Łodzi.

Autor: (nie)dzielni turyści

Turyści niedzielni ale dzielni. Nieco (nieco!) zbyt duzi i zbyt mało ruchliwi. Miłośnicy słodyczy i spędzania czasu przed świecącym ekranem lub ekranikiem. Prowodyrem wypraw, bo tak tylko można nazwać każdą co dłuższą aktywność ruchową, jest płeć kobieca (o dziwo). Po niedawnych wyjazdach w towarzystwie bardziej aktywnych znajomych nabrali ochoty na jeszcze, co poskutkowało 24-kilometrową wycieczką w pobliskie Beskidy, po której nastąpiło zejście. Nie tylko do Szczyrku. Nieposiadacze lustrzanki, ostatnio cykający fotki komórką… z HDR-em. Ubrani jak ubrani. Z permanentnymi zakwasami i bólami krzyża. Z miśkiem na plecaku. Dzielni niedzielni ruszają na szlak. Dorota zwana Owcą Leszek zwany Leszkiem i ich mały przyjaciel Maciej

Dodaj komentarz