Majowa Norwegia – Kristiansand

Kristiansand jest niewielkim (67,5 tys. mieszkańców) miastem na południu Norwegii. Nie ma tam fiordów, zorza polarna rzadko tam dociera i właściwie pewnie większość z Was o nim nie słyszała. Dlaczego jednak warto odwiedzić  to miejsce? Zapraszam do lektury.

W Kristiansand miałam okazję być służbowo, jednakże pomimo to miasto i tak miało mi bardzo wiele do zaoferowania. Jako, że sporo atrakcji znajduje się w samym centrum, nie musiałam daleko chodzić i marnować cennego czasu na dojazdy.  Popołudnia miałam więc dla siebie.

Dojazd. Do miasta można dostać się na różne sposoby – samolotem (ma własne lotnisko), połączeniem promowym z Danii, autobusem, pociągiem i oczywiście samochodem (chociaż z Polski to bardzo kłopotliwe).

Ja akurat przyjechałam pociągiem ze stacji przy lotnisku Oslo Torp. Jest to najlepsze miejsce na dojazd pociągiem do miasta z Oslo, ponieważ połączenie jest bezpośrednie.

294845_365128180274352_1381863538_n

Z każdego innego lotniska stolicy jest to bardzo kłopotliwe. Innym wyjściem jest dojazd ze Stavanger (gdzie również jest lotnisko), także bezpośredni lub oczywiście przylot do samego Kristiansand, co jednak nie zawsze jest wygodne z uwagi na konieczność przesiadki.

Pociągi w Norwegii są bardzo drogie, jednakże istnieje możliwość wcześniejszej rezerwacji biletu przez Internet dzięki czemu jego cena potrafi spaść kilkukrotnie. Warto o tym pamiętać. Istnieją także bilety kilkudniowe, dzięki którym możemy odbywać dowolną liczbę podróży w określonym czasie – także opłacalne gdy planujemy dalsze zwiedzanie.

431800_365791150208055_264215384_n
Podróze pociągiem pozwalają na podziwianie przepięknych widoków. Jak załuję, że nie siedziałam przy oknie…

Jeśli chodzi o nocleg – wybrałam najtańszą opcje jaka znalazłam w mieście (w cenie dobrych noclegów w Polsce…) czyli Budget Hotel. Opowieść  tym hotelu serwuję znajomym jako anegdotę, ponieważ jest mówiąc  lekko – specyficzny. Nie jest to bowiem bynajmniej „Hotel” a noclegownia zbudowana z pracowniczych kontenerów, dokładnie takich, jakich używają do spania pracownicy budowy. Oczywiście nie mam nic przeciwko pracownikom budowy, trudno jednak nazwać taka konstrukcję hotelem. Mimo to jednak „hotel” był bardzo wygodny – miałam pokój z łazienką, czystą pościel, ręczniki. Tak naprawdę nie mogłam narzekać. Oczywiście pokoje były wyposażone tylko w podstawowe rzeczy, z tego co jednak widziałam, można było uzyskać także dostęp do kuchni (ja nie korzystałam). Plusem „hotelu” jest bliskość dworca kolejowego (jest zaraz obok) i centrum miasta.

Wyżywienie – przywiozłam z Polski (byłam w Norwegii tylko kilka dni) i poza chlebem, małą paczką łososia, pepsi i zupką chińską (ohydną :P) nie kupiłam w Norwegii nic do jedzenia. Jest tam bardzo drogo. Mniej więcej 3x tak jak w Polsce.

Coś więcej o samym mieście?

Nazwa miasta pochodzi od imienia króla Danii i Norwegii Christiana IV, który był jego założycielem. Powstało ono w 1641r. Kristiansand jest miastem portowym i posiada drugi co do wielkości port w Norwegii. Znajduje się w nim także największa uczelnia wyższa w kraju – University of Agder (Agder to region, w którym jest miasto).

Samo centrum miasta o nazwie „Kvadraturen” ma kształt podzielonego ulicami kwadratu i znajdują się w nim bardzo malownicze tradycyjne budynki pokryte z zewnątrz drewnem. Większość z nich jest biała i wygląda wyjątkowo urokliwie.

532097_366842156769621_1383176386_n

Miasto posiada wiele muzeów i galerii, a także zabytkową twierdzę Christiansholm, która znajduje się na nadbrzeżu i otwarta jest do zwiedzania. W muzeum armat znajduje się druga co do wielkości armata na świecie.

970518_366411430146027_332931404_n
Twierdza Christiansholm

Ale do rzeczy. Od pierwszego dnia mojego pobytu, miasto nie rozpieszczało mnie pogodą. Lało jak z cebra. Na szczęście wieczorem pogoda zmieniła się diametralnie i wyszło słońce, dzięki czemu mogłam wyruszyć na zwiedzanie.

Kristiansand jest bardzo spokojnym miastem i poznawanie go to prawdziwy relaks. Jest bardzo przyjemnie, a jednak nie znajdziemy tu tłumów turystów (przynajmniej poza sezonem).

Moje zwiedzanie rozpoczęłam od nadbrzeża, gdzie znajduje się wspomniana twierdza Christiansholm, zanim do niej jednak dotarłam zostałam wręcz zbombardowana całą rzeszą innych atrakcji. Norwegowie najwyraźniej lubują się w rzeźbach. Na każdym kroku spotykałam więc rozmaite figury, zarówno abstrakcyjne, jak i przedstawiające ludzi i zwierzęta. Niektóre nawiązywały do antyku.

601703_366410870146083_149840940_n

Największe wrażenie zrobił jednak na mnie park fontann z rzeźbami autorstwa Kjella Nupena, a szczególnie jedna z nich – ogromna fontanna w postaci kurtyny wodnej, podświetlana w nocy.

217326_366407013479802_165317490_n

Poza rzeźbami i fontannami podziwiałam „czystą” architekturę budynków mieszkalnych, znajdujących się tuż za granica parku. Całe zagospodarowanie terenu wydawało się tu być bardzo dokładnie przemyślane. Nowoczesne budynki osiedli, gdzie ludzie zostawiali swoje rzeczy na zewnątrz zupełnie nie przejmując się, że ktoś mógłby coś zabrać, doskonale przygotowane tereny rekreacyjne ze sztuczną plażą włącznie sprawiały, że aż chciałoby się tutaj zamieszkać.

969340_366405690146601_29948888_n
Jak z katalogu

Wszystkiego dopełniał błękit morza z rzędami białych łodzi – coś co uwielbiam (mam chyba jakieś korzenie w nadmorskim kraju).

405695_366410886812748_1124331313_n

Koniec końców twierdzy nie zwiedziłam (Była zamknięta), ale i tak nie żałowałam. Pierwszy dzień zwiedzania uznałam za udany.

Drugiego dnia postanowiłam zwiedzić centrum miasta wraz ze starówką. Mimo wielu różnic architektonicznych między naszym krajem i Norwegią, wiele budynków kamienic, znajdujących się poza ścisłym centrum, przypominało mi o Polsce.

310240_366846476769189_886239175_n

Gdy jednak weszłam głębiej we wspomniany obszar „Kvadraturen”, pozostałam otoczona tylko i wyłącznie minimalistycznymi niskimi, typowo norweskimi budynkami.

969504_366846406769196_1156853044_n

Ciekawym miejscem w centrum jest niewątpliwie park Wergelanda z neogotycką katedrą Kristiansand Domkirke.

969132_366846440102526_404292367_n

Park, ale także plac wokół Katedry usiane są rzeźbami przedstawiającymi znane osobistości oraz całkowicie abstrakcyjnymi, jak na przykład czarna kamienna brama.

392303_366842390102931_1374848597_n

Główne ulice otoczone są kolorowymi malowniczymi budynkami, na parterze których znajdują się przytulne restauracje, kawiarnie, a także księgarnie. Można tutaj bez problemu zaopatrzyć się w pamiątki. Należy jednak uważać, aby nie wpaść w zakupowy szał – ceny są zabójcze.

558090_366846453435858_1623723172_n

Gdy wyjdziemy ze zgiełku głównych ulic, znajdziemy się w zupełnie innym świecie. Świecie niskich, najczęściej jedno- lub dwupiętrowych białych domków, tworzących długie rzędy przy wąskich, zadbanych uliczkach. Ta cześć miasta wydaje się być kompletnie wyludniona. Można się poczuć, jakbyśmy cofnęli się w czasie.

970848_366842160102954_1396016207_n

Przechodząc centrum miasta „na przełaj” znajdziemy się nad rzeką Ostra. Rozciąga się stąd piękny widok na osiedla mieszkalne oraz domy na drugim jej brzegu. Cały obszar jest bardzo dobrze zagospodarowany.

946664_366842336769603_1863359136_n

933972_366842320102938_1099448603_n

Największym odkryciem jednak, stały się dla mnie obszary rekreacyjne miasta. Zupełnie przypadkowo trafiłam na nie, chcąc wyjść na taras widokowy, znajdujący się na skałach za miastem.

945720_366842580102912_1469683032_n

969707_366842643436239_1446509351_n
Kristiansand z tarasu widokowego

Jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam, że poza samym tarasem znajduje się tu także mnogość ścieżek spacerowych (lub biegowych), wspaniałych skał, a także przepiękne jeziora.

400576_366842980102872_1077827252_n

972363_366842890102881_1257024225_n

Latem obszar ten jest idealnym kąpieliskiem, obecnie w maju, wykorzystywany był przez biegaczy.

248011_366842966769540_538521079_n

Ogólnie przyroda Kristiansand jest bardzo specyficzna, dużą część terenu pokrywają bowiem skały. Rozmieszczenie budynków na obszarach powyżej nadbrzeża, dostosowane jest do aktualnego ukształtowania skał, jakby mieszkańcy jak najmniej chcieli ingerować w naturę. Tworzy to niezwykle specyficzny krajobraz. Coś co zdecydowanie trzeba zobaczyć – namiastkę fiordowych skał.

970997_365791196874717_1895626875_n

W nazwie miasta człon „sand” oznacza piasek. Kristiansand bowiem, jako jedno z niewielu w Norwegii poszczycić może się piaszczystymi plażami. Różnorodność geologiczna tego obszaru sprawia, iż jest on naprawdę atrakcyjny bez względu czy chcemy odpocząć, czy wybrać się na pieszą wycieczkę.

Spośród muzeów miałam okazję zwiedzić muzeum historii naturalnej z parkiem botanicznym, które posiada bardzo bogatą kolekcję kaktusów. Niestety ograniczony budżet i czas nie pozwoliły mi na zwiedzenie wszystkich atrakcji, jednakże i tak miasto dostarczyło mi bardzo wiele wrażeń i naprawdę chciałabym wrócić tutaj jeszcze raz.

164970_366842233436280_1239285021_n

Z Kristiansand istnieje możliwość dopłynięcia promem do duńskiego Hirtshals, gdzie znajduje się wspaniałe oceanarium. Bilety nie są aż tak drogie (ok. 65 zł w jedna stronę), więc warto, będąc w Kristiansand wybrać się także do Danii. Tą wycieczkę opiszę jednak w następnym wpisie z wy  jazdu.

Ha det!

Owca

 

Autor: (nie)dzielni turyści

Turyści niedzielni ale dzielni. Nieco (nieco!) zbyt duzi i zbyt mało ruchliwi. Miłośnicy słodyczy i spędzania czasu przed świecącym ekranem lub ekranikiem. Prowodyrem wypraw, bo tak tylko można nazwać każdą co dłuższą aktywność ruchową, jest płeć kobieca (o dziwo). Po niedawnych wyjazdach w towarzystwie bardziej aktywnych znajomych nabrali ochoty na jeszcze, co poskutkowało 24-kilometrową wycieczką w pobliskie Beskidy, po której nastąpiło zejście. Nie tylko do Szczyrku. Nieposiadacze lustrzanki, ostatnio cykający fotki komórką… z HDR-em. Ubrani jak ubrani. Z permanentnymi zakwasami i bólami krzyża. Z miśkiem na plecaku. Dzielni niedzielni ruszają na szlak. Dorota zwana Owcą Leszek zwany Leszkiem i ich mały przyjaciel Maciej

Dodaj komentarz