Niedzielne Walentynki

Gdzie pójść na walentynkową randkę? Oczywiście w góry! Jak zrobić jednak, aby nie paść ze zmęczenia po takiej randce? Wybrać góry niskie. Dzisiaj zapraszamy Was na Kozią Górkę w Beskidzie Śląskim – idealny wypad dla (nie)dzielnych turystów 🙂

Niedziela walentynkowa jest idealnym dniem na planowanie wspólnie spędzonego czasu. Niewiele myśląc płeć żeńska (nie)dzielnych postanowiła zachęcić (prośbą i fochem ;)) płeć męską do wyjścia w góry. Dla zachęty w góry niskie, a raczej na górkę – Stefankę.

Stefanka czyli Kozia Góra, nazywana też lokalnie „Kozią” jest jednym z ulubionych miejsc w lokalnych bielskich Beskidach, gdzie perfekcyjny niedzielny turysta może posmakować „górskiej wędrówki”. Toteż nawet w scenerii zimowej na szczycie, a raczej w okolicach schroniska, w słoneczny weekend spotkamy spore ilości różnej maści turystów – od rowerzystów enduro, turystów z psami i biegaczy po starsze panie i… oczywiście nas – turystów (nie)dzielnych.

Wyjście na Kozią należy do wyjątkowo przyjemnych. Każdy szanujący się Bielszczanin chociaż parę razy w życiu musi Stefankę odwiedzić. Wycieczkę swoją zaczęliśmy na bielskich „Błoniach” w Cygańskim Lesie, popularnym obszarze rekreacyjnym na obrzeżach Bielska-Białej, jednak szlak zielony, którym szliśmy zaczyna się tak naprawdę na końcowym przystanku autobusu nr 1.

Początek naszego podejścia
Początek naszego podejścia

Szlak zielony jest chyba najlżejszy ze wszystkich, a na pewno najciekawszy, biegnie bowiem wzdłuż starego nieczynnego od dawna toru saneczkowego. Podobno tor ten był w czasach swojej świetności najdłuższym w Europie. Niestety teraz zostały z niego ledwie gruzy.

Fragment pozostałości toru saneczkowego
Fragment pozostałości toru saneczkowego

Wycieczka jest wyjątkowo przyjemna. Mimo, iż w pewnym momencie zbaczamy przez pomyłkę ze szlaku, szybko znajdujemy właściwą drogę, idąc przez jakiś czas na przełaj (czyt. drąc pod górę na krechę ;)).

W obszarze tym jest bardzo dużo wydeptanych ścieżek, więc trudno się zgubić, szczególnie gdy widzimy innych turystów w okolicy, a z reguły jest ich sporo.

Pogoda dopisuje 🙂

Na trasie bardzo przydają się nam kije, gdyż ścieżka jest momentami mokra lub śliska, a śnieg miejscami już mocno nadtopiony. Jedynie od północy zalega jego grubsza warstwa. W okolicach szczytu szlak staje się widokowy, a naszym oczom ukazuje się rozległa panorama Bielska-Białej.

Widok na Bielsko i okolice
Widok na Bielsko i okolice

Widoczność jest bardzo dobra (mimo zalegającego w oddali nad Śląskiem smogu) i udaje nam się zobaczyć Tychy oraz Oświęcim. Po drodze nasza ścieżka wielokrotnie krzyżuje się z górskimi trasami rowerowymi, których w tej okolicy jest bardzo dużo.
Docieramy do schroniska, jednak przed wypiciem upragnionej herbatki zahaczamy jeszcze o szczyt Koziej Góry, który jest o rzut beretem od budynku.

P_20160214_120413
Przy szczycie Koziej Góry wspaniały widok na Klimczok oraz Szyndzielnię.
Schronisko Stefanka
Schronisko „Stefanka”

Jako, że pogoda dopisuje, przed schroniskiem siedzi sporo turystów. Także korzystamy z tego przywileju, celebrując picie herbatki z plastrem cytryny, za który musieliśmy dopłacić złotówkę 😉 Wysysamy z niego wszystkie soki 😉

Najdroższa cytryna w życiu ;)
Najdroższa cytryna w życiu 😉

Wycieczka (o dziwo!) wcale nas nie zmęczyła, z przyjemnością oddajemy się więc relaksowi na szczycie. Po niedługim czasie ruszamy jednak na dół, gdyż nasze puste żołądki po wysiłku zaczynają domagać się napełnienia 😉
Wybieramy szlak niebieski, dochodzący do Równi, a następnie czerwony w stronę „Błoni”. Po drodze znów naszym oczom ukazują się przepiękne widoki na ośnieżone szczyty Babiej Góry, Pilska, a także w oddali Tatr.

Wspaniały widok na pasmo Babiej Góry i Pilska
Wspaniały widok na pasmo Babiej Góry i Pilska

Mimo swojej niewielkiej wysokości (683 m.n.p.m.) Kozia góra jest wyjątkowo atrakcyjna widokowo.
Zejście jest nieco bardziej śliskie (stopniały śnieg + liście), ale z kijami dajemy rade (chociaż ja raz zaliczam glebę ;)). Po drodze mijamy dawny ołtarz ewangelicki i wchodzimy na rozświetlony słońcem obszar Błoni. Tu kończy się nasza wycieczka. Wkrótce siedzimy już w pobliskiej karczmie, czekając na walentynkowy posiłek 😉

Pomimo swojej popularności i przeludnienia Kozia Góra jest świetnym miejscem na spędzenie wolnego czasu, szczególnie z dziećmi (plac zabaw na szczycie). Przez Kozią Górę wiedzie także szlak na Szyndzielnię, więc jest ona często punktem pośrednim w wyprawach w wyższe partie Beskidów, również ze względu na dogodne połączenie komunikacyjne z centrum Bielska.

Mapka Kozia Góra
Poglądowa mapka trasy z zanaczeniem szlaków
  • Dla kogo ta trasa: dla każdego
  • Trudności na szlaku: brak, przydają się kijki
  • Jak się ubrać: w zimie – wysokie buty trekingowe, w lecie – dowolne buty sportowe, reszta – w zależności od pogody
  • Schronisko: dużo miejsca do siedzenia, szczególnie na zewnątrz, plac zabaw dla dzieci, typowy bar z frytkami, piwem, zapiekankami i herbatą za 4,50 😉
  • Widoki: bardzo ładne widoki na wejściu zielonym szlakiem i zejściu niebieskim (Babia Góra, Pilsko, Tatry)

Poziom trudności:
Trudmość 1  Łatwy szlak dla każdego

Owca

Autor: (nie)dzielni turyści

Turyści niedzielni ale dzielni. Nieco (nieco!) zbyt duzi i zbyt mało ruchliwi. Miłośnicy słodyczy i spędzania czasu przed świecącym ekranem lub ekranikiem. Prowodyrem wypraw, bo tak tylko można nazwać każdą co dłuższą aktywność ruchową, jest płeć kobieca (o dziwo). Po niedawnych wyjazdach w towarzystwie bardziej aktywnych znajomych nabrali ochoty na jeszcze, co poskutkowało 24-kilometrową wycieczką w pobliskie Beskidy, po której nastąpiło zejście. Nie tylko do Szczyrku. Nieposiadacze lustrzanki, ostatnio cykający fotki komórką… z HDR-em. Ubrani jak ubrani. Z permanentnymi zakwasami i bólami krzyża. Z miśkiem na plecaku. Dzielni niedzielni ruszają na szlak. Dorota zwana Owcą Leszek zwany Leszkiem i ich mały przyjaciel Maciej

Dodaj komentarz