Plecak „z Lidla” – czy warto kupić?

Zastanawiacie się nad kupnem taniego plecaka w dyskoncie? Jesli tak, zachęcamy do lektury poniższego tekstu. Jesteśmy w posiadaniu dwóch plecaków z popularnego Lidla. Czy warto wydać na nie pieniądze? Oceńcie sami.

Wraz z pojawieniem się w Polsce sklepów dyskontowych niemieckich marek, przyszła moda na czasowe tematyczne promocje i sprzedaż różnego typu produktów od sokowirówek po bieliznę, w dotychczas typowo spożywczych sklepach. Tanie marki zagościły na pólkach nie tylko potężnych hipermarketów, ale także marketów lokalnych. Obecnie po odzież i akcesoria sportowe nie trzeba udawać się do drogiego markowego sklepu, a sprzęt dostępny jest w bardzo umiarkowanych cenach.

Z oferty jednego z popularnych marketów postanowiłam skorzystać i ja, zakupując dwa plecaki turystyczne dla obojga Niedzielnych Turystów. Jako, że na wcześniejszych wycieczkach z braku laku byliśmy zmuszeni używać jednego małego 18-litrowego plecaczka, a były to wycieczki długie i wymagające, postanowiłam, że czas zaopatrzyć się w przynajmniej jeden większy plecak. Robiąc zakupy w pobliskim Lidlu zauważyłam, iż w sprzedaży są całkiem ładne  turystyczne plecaki. Po krótkim rekonesansie postanowiłam wziąć jeden, a po namyśle oba (a co!). Plecaki kosztowały 60 zł sztuka, nie była to więc cena wygórowana. Nie wyglądały zbyt solidnie, ale stwierdziłam, że na nasze bieżące potrzeby wystarczą. Jesteśmy przecież turystami niedzielnymi 😉

Gdy producent sprzętu chce sprawdzić jak ów sprzęt sprawdzi się w czasie użytkowania musi przeprowadzić odpowiednie testy. Testowanie sprzętu poprzez rzeczywiste jego wykorzystanie jest najlepsze gdy chcemy sprawdzić jego funkcjonalność i trwałość w realnych warunkach użytkowania. Testy takie są jednak stosunkowo drogie oraz pokazują jak sprzęt zachowuje się tylko w ograniczonym czasie wykorzystania. Czy można jakoś przyspieszyć ten proces? W profesjonalnych laboratoriach badawczych stosuje się specjalne metody oceny zużycia materiałów po określonym czasie użytkowania. Metody te są tak opracowane, aby w relatywnie krótkim czasie symulować wiele cykli użycia materiału. W przypadku materiałów tekstylnych stosowanych w plecakach, są to głównie testy odporności na tarcie, wytrzymałości na zrywanie oraz wielokrotne zginanie, a także odporności na warunki atmosferyczne. Dzięki temu producent wie, czy jego materiał lub produkt spełni stawiane mu wymagania czy nie. Oczywiście testy sprzętu i tak są często przeprowadzane, badania laboratoryjne pozwalają jednak uniknąć niepotrzebnych błędów w produkcji, które kosztowałyby znacznie więcej niż zlecenie serii pomiarów.

Niestety nie posiadam w domu laboratorium, więc sprawdzenie plecaka w ten sposób nie wchodziło w rachubę. Po co jednak o tym wspominałam? Normalnie na wycieczki chodzimy mniej więcej raz lub dwa razy w miesiącu w zależności od pogody i innych czynników. Plecak nie jest więc zbyt często używany. Opowiedzenie wiec czegoś sensownego o tym produkcie musiałoby nastąpić po dość długim czasie używania. Mój plecak, używany jest jednak niemal codziennie. Chodzę z nim bowiem… na zakupy 😉 Jako osoba bez samochodu zmuszona jestem przynosić zakupy „ręcznie”, dla wygody więc często zabieram plecak. Można więc powiedzieć, że w krótkim czasie nosił on tak ze dwa lata wycieczek 😉 Dodatkowo powiem, że z reguły przed zakupami z pustym jeszcze plecakiem wybieram się na intensywną przechadzkę z kijami (ok. 40 min lub więcej), więc plecak jest codziennie „w ruchu”. Parę razy też nosiłam w nim zakupy z dalszych miejsc niż oddalony o 10 minut od domu market. Miał więc co nosić.

Ale teraz dość gadania, czas na konkrety.

Plecak zakupiłam we wrześniu poprzedniego roku, użytkuję go więc od ponad pół roku. Ma  pojemność 25l.

Wyposażenie

Plecak posiada dwie główne komory – pojemną zewnętrzną i wąską tuż przy plecach. Przednia cześć plecaka także służy za kieszeń z małym wejściem na zamek. W plecaku nie ma kieszonki na portfel czy dokumenty co jest sporym minusem. Po bokach plecaka znajdują się dwie pojemne siatkowe kieszenie, w których bez problemu mieści się butelka z wodą czy bidon.

Plecak 06
Obe plecaki – widok z przodu (używam tego po prawej)

Tył plecaka wyposażony jest w odczepiany zewnętrzny stelaż z rozpiętą na nim siatką oraz małym pasem biodrowym. Pozwala to np. wyprać plecak w pralce. Taśmy pasa biodrowego podsiadają wygodne zaczepy na wiszące końce, tak, że nie dyndają nam z klamry. Niby standard, ale miło, że to dodali.

Plecak 10
Klamry pasa biodrowego

W czerwonym plecaku brakuje jednego zaczepu (zauważyłam to dopiero przy okazji przygotowywania tego artykułu). Po odczepieniu, dolną listwę stelaża dosyć trudno wkłada się powrotem.

Plecak 09
„Plecy” plecaków

Na szelkach plecaka umieszczono pas piersiowy o regulowanej długości i położeniu. W używanym przeze mnie plecaku zaczep niestety odpadł i nie da się go na powrót wczepić, wynikło to jednak z przyłożenia zbyt dużej siły przy zaciąganiu 😉 Dodatkowo po bokach plecak posiada pasy kompresyjne o dziwnym pseudoskórzanym wyglądzie.

Plecak 14
Jak „modnie” 😉

Bardzo ważnym elementem plecaka jest pokrowiec przeciwdeszczowy. Wiele markowych plecaków nie posiada go w standardzie, jest więc to spory plus.

Plecak 12

Plecak ma także otwór na rurkę od camelbacka i taśmę na szelce do jej przeciągnięcia.

Przód plecaka, szelki oraz pokrowiec posiadają elementy odblaskowe, co jest mimo wszystko rzadko spotykane w plecakach turystycznych.

Wg opisu plecak posiada uchwyty na kijki, takowych jednak nie stwierdziłam (chyba, że to te paski kompresyjne, a ja się po prostu nie znam).

Materiał

Plecak uszyty jest z cienkiej tkaniny, przypominającej ripstop.

Plecak 13
Zblizenie na materiał plecaka

Materiał jest bardzo cienki i budzi wątpliwości co do swojej wytrzymałości, taśmy także są cienkie i miękkie. W części pleców u góry i w pasie biodrowym, a także na spodniej stronie szelek znajdują się niezbyt grube elementy z pianki dystansowej. Stelaż jest metalowy i bardzo sztywny, zbudowany z płaskich elementów o dosyć ostrych krawędziach Na stelażu rozpięta jest siateczka mająca zapewniać wentylację pleców.

Plecak 05
Stelarz po odpięciu. Widoczna pseudosiatka systansowa.

Pokrowiec przeciwdeszczowy jest cienki i pokryty od wewnątrz warstwą nieprzemakalnej folii. Nie wygląda solidnie i zwiastuję mu niestety szybkie złuszczanie warstwy wodoodpornej w ciągu najbliższych paru lat.

Użytkowanie

Przy dobrym spakowaniu plecak jest raczej wygodny. Jest lekki, więc sam w sobie nie przeszkadza. Jest też całkiem stabilny i nie „lata” na plecach. Cienkie szelki sprawują się dobrze i nie wrzynają się w ramiona, jednak przy większym obciążeniu czuć, że ciężar nie rozkłada się idealnie na plecach.

Brak kieszonki na dokumenty wewnątrz plecaka sprawia, iż zmuszeni jesteśmy trzymać je ze wszystkimi rzeczami w kieszeni głównej lub w przedniej kieszeni, gdzie nie są zbyt bezpieczne.

Plecak jest bardzo pojemny i można do niego spakować całkiem sporo. Spokojnie zmieścimy w nim termos z herbatą, kurtkę, spodnie, jedzenie i parę innych rzeczy. Niestety miękki materiał plecaka sprawia, iż czasem wygląda on dość nieforemnie, szczególnie przy większej liczbie twardych rzeczy w środku.

Plecaka na pewno nie należy nosić bez stelaża. „Plecy” są bowiem wykonane jedynie z cienkiej tkaniny bez żadnego usztywnienia. W takim stanie plecak zupełnie „nie trzyma” się pleców, a noszenie w nim czegokolwiek staje się niewygodne.

Plecak 01
Wypełniony plecak bez stelaża

„System wentylacyjny” plecaka jest raczej słaby i opiera się tylko na tworzeniu przez stelaż przestrzeni między plecakiem a plecami. Siatka na stelażu jest raczej ozdobą niż elementem zwiększającym cyrkulację powietrza.

Podczas używania, co jakiś czas wysuwają się elementy dolnej części stelaża, zdarzyło mi się także iż rozpiął mi się dolny rzep trzymający konstrukcję na miejscu (jest bardzo wąski). Pręty stelaża są dosyć ostre i mogą zadrapać nas lub części naszego ekwipunku – trzeba na to uważać.

Ucho plecaka jest cienkie i niewygodne, na szczęście rzadko używane.

Zużycie materiału

Jeśli chodzi o materiał zewnętrzny na razie nie mam mu nic do zarzucenia. Mimo iż cienki, sprawuje się dobrze. Niestety w dekoracyjnym przeszyciu zewnętrznej kieszeni plecaka szew uległ przerwaniu. Możliwe, iż było tak od początku, wada ta jednak była ukryta. Nie wpływa to na użytkowanie plecaka, jednak jeśli otwór się powiększy, może już stanowić kłopot.

Plecak 15

Kieszeń zewnętrzna, w której zdarza mi się nosić klucze, telefon lub portfel po jakimś czasie uległa przedziurawieniu na szwach, tak, że rzeczy wpadają mi obecnie do głównej komory plecaka. Gdyby w plecaku była jakakolwiek wewnętrzna kieszonka, to tam nosiłabym te rzeczy.

Również sporemu zużyciu w plecaku uległy wspomniane kieszonki utrzymujące dolną listwę stelaża. Materiał pod wpływem ruchu przetarł się i przedziurawił. Stało się tak również w czerwonym plecaku, który odbył z nami dotychczas tylko kilka wycieczek. Niestety spowodowało to, iż przy dłuższym chodzeniu dolna listwa stelaża zaczyna się wysuwać. Wszystkiemu winne są nieoszlifowane brzegi zaokrąglonych elementów stelaża, które wręcz przecinają materiał utrzymujących je taśm.

Plecak 07
Przetarcia taśm utrzymujących stelaż po JEDNYM użyciu plecaka
Ocena ogólna

Plusy:

  • Cena
  • Pokrowiec przeciwdeszczowy
  • Pas piersiowy, pas biodrowy
  • Zaczepy na końcówki taśm pasów piersiowego i biodrowego
  • Boczne kieszenie siatkowe
  • Wygląd
  • Elementy odblaskowe
  • Pojemność
  • Odczepiany stelaż (za sam fakt odczepiania)
  • Lekki

Minusy:

  • Wadliwy stelaż z ostrymi krawędziami
  • Niewygodny bez stelaża
  • Cienki materiał plecaka utrudnia właściwe spakowanie
  • Słabe szwy w kieszeni zewnętrznej
  • Brak sensownych uchwytów na kijki
  • Kiepski system wentylacji pleców

Mimo przeważającej liczby zalet, raczej nie poleciłabym tego plecaka nikomu poza prawdziwie niedzielnymi turystami. Oceniam go 2/5. Wadliwa konstrukcja stelaża sprawia, iż po pierwszej wycieczce plecak bardzo mocno się zużywa i będzie sprawiał problemy przy kolejnych wyjściach. Dla porównania mój mały miejski plecak marki Hi-Mountain, nie zużył się mimo codziennego użytkowania na studiach, zakupach i wycieczkach. Mam go chyba z 10 lat i dalej jest w pełni funkcjonalny. I ma pojemną kieszonkę na portfel 😉

Nie wiem jak wygląda to z innymi plecakami z Lidla, ale aby przedłużyć żywotność plecaka, należałoby zaraz po kupieniu zeszlifować brzegi listew stelaża przy pasie biodrowym.

Plecak 03
Wadliwe, niezeszlifowane końcówki stelaża, niszczące plecak.

W innym wypadku przetną nam one błyskawicznie materiał utrzymujących je taśm, w konsekwencji powodując wypadanie stelaża z uchwytów i rozpinanie utrzymującego go dolnego rzepa. Dodatkowo elementy te są na tyle ostre, iż możemy się nimi zadrapać lub zahaczyć o elementy ekwipunku. Jeśli to zrobimy, plecak powinien posłużyć nam dużo dłużej. Należy także uważać na zewnętrzną kieszeń i nie nosić w niej żadnych rzeczy, które mogłyby wywołać przebicie, nawet kluczy. Kieszeń bardzo łatwo się dziurawi i nasze rzeczy będą wpadać do głównej komory plecaka.

Podsumowując:

Plecak jest całkiem bogato wyposażony, jak na produkt za 60 zł, rekompensuje to jednak kiepskim wykonaniem i jakością użytych materiałów. Jeśli potrzebujemy plecaka na co dzień (nawet do szkoły czy na uczelnię) lub na częste wyjścia w góry, absolutnie odradzam jego zakup. Jeśli zaś będzie użytkowany sporadycznie, od czasu do czasu na jednodniowych wyjściach – jest to produkt godny uwagi, należy jednak zastosować się do podanej instrukcji przygotowania stelaża. W innym wypadku plecak zacznie się nam poważnie zużywać już po jednym wyjściu.

Ocena końcowa plecaka:

2/5 Trudmość 4 – nie warto kupować, chyba że nie planujemy częstych i intensywnych wycieczek. Trzeba zadbać o stelaż, inaczej plecak szybko się zużyje.

 

Autor: (nie)dzielni turyści

Turyści niedzielni ale dzielni. Nieco (nieco!) zbyt duzi i zbyt mało ruchliwi. Miłośnicy słodyczy i spędzania czasu przed świecącym ekranem lub ekranikiem. Prowodyrem wypraw, bo tak tylko można nazwać każdą co dłuższą aktywność ruchową, jest płeć kobieca (o dziwo). Po niedawnych wyjazdach w towarzystwie bardziej aktywnych znajomych nabrali ochoty na jeszcze, co poskutkowało 24-kilometrową wycieczką w pobliskie Beskidy, po której nastąpiło zejście. Nie tylko do Szczyrku. Nieposiadacze lustrzanki, ostatnio cykający fotki komórką… z HDR-em. Ubrani jak ubrani. Z permanentnymi zakwasami i bólami krzyża. Z miśkiem na plecaku. Dzielni niedzielni ruszają na szlak. Dorota zwana Owcą Leszek zwany Leszkiem i ich mały przyjaciel Maciej

Dodaj komentarz