Prawdziwie niedzielna wycieczka, czyli Ojcowski Park Narodowy

Ostatnio kilkoro z Czytelników stwierdziło, iż nasze wycieczki są mało niedzielne 😉 Tym razem prawdziwie niedzielna wycieczka (mimo, iż odbyta w sobotę). Ojców i Ojcowski Park Narodowy.


Ojcowski Park Narodowy znajduje się w woj. małopolskim, około 16km na północ od Krakowa. Z samego Krakowa jedzie się tam około 40 minut.
Tym razem nie wybraliśmy się sami. Towarzyszyli nam nasi Przyjaciele z Krakowa – Ania i Marcin.
Jako, że do Krakowa dojeżdżaliśmy z Bielska, a nasze plany o wczesnym wstaniu z łóżka spaliły na panewce, w Krakowie byliśmy dopiero o dziesiątej. Nasza wycieczka na terenie Parku zaczęła się więc tak naprawdę o jedenastej.
Dojazd do Ojcowa z Krakowa jest bardzo prosty. Kierujemy się na północ w kierunku miejscowości Wolbrom. W Miejscowości Skała skręcamy w lewo i właściwie prosta droga wiedzie nas już do Ojcowa. W samym Ojcowie, parking znajduje się przy ruinach zamku Ojców, jednakże w okolicy znajdziemy kilka parkingów, ulokowanych przy głównych atrakcjach okolicy.
My zaparkowaliśmy przy zamku i też on był naszym pierwszym celem tego dnia. Już jadąc na miejsce mogliśmy podziwiać niezwykłe skały otaczającej nas Doliny Prądnika.

Zamek Ojców należy do znanych Orlich Gniazd i został wzniesiony w drugiej połowie XIV w. Z parkingu do zamku poprowadzona jest wygodna ścieżka, początkowo wiodąca schodami, następnie kamiennym podejściem. Brama zamku w Ojcowie jest chyba jedną z najbardziej znanych bram zamkowych w Polsce. Nigdy nie będąc w tym miejscu, ten widok kojarzyłam czy to z telewizji, przewodnika czy może nawet podręcznika szkolnego.

Ojców02
Słynnka brama

Opłata wejściowa do zamku jest symboliczna i wynosi 3 złote. Powiem jednak szczerze, że trochę zawiodło mnie to miejsce. Poza znaną bramą, w której znajduje się ekspozycja poświęcona zamkowi i bardzo ładna makieta, nie ma tak niestety absolutnie nic ciekawego.

P_20160416_111014

Zamek jest zaniedbany i zadeptany. Na porośniętym, trawa dziedzińcu znajduje się miejsce na ognisko, gdzie można chwile odpocząć i się posilić oraz stara studnia. Mury zamku są mocno zniszczone i widać, że dopiero niedawno w niektórych miejscach, zamontowano prowizoryczne barierki, aby turyści nie zadeptywali resztek murów. Dużym plusem jest widok, który rozpościera się stąd na Dolinę Prądnika.

Jako, że postanowiliśmy, iż wszystkie zaplanowane atrakcje zwiedzimy pieszo, następnym celem wycieczki była Jaskinia Łokietka.

Dnem Doliny biegnie kilka szlaków, do których dochodzą także trasy narciarskie, co powoduje, iż szlakowskazy, szczególnie te na drzewach, wyglądają momentami komicznie. My wybraliśmy szlak czerwony, biegnący całym szlakiem Orlich Gniazd.

Ojców01
Szlakoszał

Początkowo szlak był wyraźny, prowadził nas przez park pod zamkiem, następnie pomiędzy budynkami muzealnymi, aż dochodził do pierwszych budynków restauracyjnych.

Ojców04
Rzeka Prądnik

Tam niestety pomyliliśmy drogę i zamiast kontynuować prosto, skręciliśmy lekko w lewo, wychodząc na główną ulicę. Normalnie szlak czerwony poprowadzi nas po prawej stronie doliny pomiędzy sporą ilością jadłodajni. Mogę się pokusić nawet o stwierdzenie, że praktycznie w każdym domu przy ulicy można coś zjeść. Prawdziwym rarytasem jest oczywiści lokalny pstrąg i po niedługim czasie dochodzimy właśnie do pstrągarni, gdzie na świeżym powietrzu serwowany jest pstrąg z grilla. Na widok smażonej ryby nagle wszyscy robimy się głodni, a to dopiero początek wycieczki. Rezygnujemy jednak z posiłku i podążamy do kolejnej atrakcji – punktu widokowego.

Tuz przy pstrągarni znajduje się sporej wielkości samotna skała, na której szczycie zamontowano barierki i poręcze. Wejście jest bardzo wyślizgane i należy uważać, nie stanowi jednak większego problemu (chyba, ze wybierzemy się na wycieczkę w śliskich balerinach). Ze szczytu rozciąga się wspaniały widok na dolinę i pobliskie skały. Widać stąd także zamek.

Ojców05
Widok w stronę zamku z „gastronomicznym rajem” napierwszym planie

Po zejściu ze skały decydujemy się kontynuować wycieczkę szlakiem czarnym, prowadzącym już do Jaskini Łokietka. Czeka na nas tu jednak dosyć mozolne podejście kamienistą drogą. Będąc w grupie zdecydowanie „niedzielnych turystów”, sporo się nasapaliśmy, zanim osiągnęliśmy szczyt podejścia.

Ojców06
Odpoczynek po stromym podejściu

Wydaję mi się, iż szlak ten jest idealny jako podejście do jaskini, nie ma na nim bowiem żadnych ciekawych atrakcji, jednak jest krótki i szybki. Dużo ciekawszy jest szlak niebieski, ale o tym później. Po dłuższej wędrówce docieramy do samej jaskini. Mamy szczęście, gdyż jest właśnie pierwszy dzień sezonu, w którym jaskinia jest w ogóle owarta (w pozostałych miesiącach nie mozna jej zwiedzać z uwagi na ochron nietoperzy). Gdybyśmy zdecydowali się przyjechać tu tydzień wcześniej, nie mielibyśmy co zwiedzać.

Ojców07
Niech Was nie zmyli brak ludzi przy wejściu 😉

Jaskinia otwierana jest co pół godziny (w tygodniu co godzinę). Do wnętrza wchodzi się z przewodnikiem, który dokładnie opisuje historię jaskini i widoczne atrakcje.

Ojców08
Niech Was nie zmyli… 😉

Nazwa jaskini wzięła się z faktu, iż niegdyś ukrywał się w niej sam Władysław Łokietek. We wnętrzu panuje bardzo niska temperatura, należy więc pamiętać aby zabrać ze sobą ciepłe ubranie (można naprawdę zmarznąć!).
Sama jaskinia jest naprawdę bardzo ciekawa. Rozległe nacieki tworzą wspaniałe wzory na ścianach. Można się tu sporo dowiedzieć na temat geologii oraz rodzajów nacieków występujących w jaskiniach.

Ojców09
Woda wypłukała w skale niezwykłe kształty

Wnętrza jaskini są oświetlone tylko częściowo. Część świateł włącza sam przewodnik podczas zwiedzania, część działa na zasadzie fotokomórki. Jaskinia kojarzyła mi się trochę ze Smoczą Jamą w Krakowie, jednak jest dużo rozleglejsza i ciekawsza. Zdecydowanie warto odwiedzić to miejsce.

Ojców10Po wizycie w jaskini i krótkim odpoczynku na posiłek, podażyliśmy dalej, tym razem wybierając szlak niebieski, biegnący w stronę tzw. „Bramy Krakowskiej”. Jeśli podążymy szlakiem w drugą stronę, dojdziemy do parkingu przy jaskini. Jak wspominałam – my zaplanowaliśmy wycieczkę bnez samochodu, więc do jaskini dotarliśmy pieszo, można jednak podjechać praktycznie pod samą atrakcję samochodem.
Szlak niebieski w kierunku Bramy Krakowskiej jest bardzo ciekawy malowniczy. Mijamy wiele ciekawych skał i omszałych głazów, cały czas podążając w dół.

Ojców11

Po drodze kilka razy zastanawialiśmy się czy już nie minęliśmy naszego celu, jednakże gdy zobaczyliśmy Bramę Krakowską, byliśmy zdecydowanie pewni, że to właśnie ona. Zbudowana z potężnych bloków skalnych „brama”, swoją nazwę wzięła od szlaku handlowego, który prowadził tędy niegdyś z Krakowa na Śląsk.

Ojców12
Trudno się pomylić

Przeszedłszy Bramę Krakowską docieramy z powrotem do Doliny Prądnika. Skręcamy w lewo. Mamy za sobą już całkiem konkretną przechadzkę, to jeszcze jednak nawet nie połowa tego, co jeszcze dzisiaj przejdziemy. Po drodze odwiedzamy niewielką jaskinię Krowła, znajdującą się tuż przy ścieżce. Podążamy znów szklakiem czerwonym w kierunku pstrągarni, obok której przechodziliśmy na początku. Mijamy pstrągarnię i zamiast iść dalej prosto, skręcamy w lewo na szlak żółty, wiodący dnem Doliny Sąspowskiej. Wraz ze szklakiem zielonym, rozpoczynającym swój bieg właśnie we wspomnianej dolinie, tworzy on bardzo przyjemną „pętelkę”, idealne dopełnienie wycieczki do jaskini.

Ojców18Bardzo dużym plusem wycieczki Doliną Sąspowską jest fakt, iż nie spotkamy tu zbyt wielu osób. Największy tłum odwiedzających park, skupia się bowiem w okolicach punktów gastronomicznych. Tu jest tyko przyroda i my. Jako, że znajdujemy się w Parku Narodowym, powalone drzewa nie są w żaden sposób usuwane przez opiekunów Parku. Dzięki temu nad rzeką podziwiać możemy wspaniałe omszałe pnie i piękne dorodne okazy huby.

Ojców13Dno doliny jest bardzo podmokłe. Bije tutaj wiele źródeł. Co ciekawe woda zasilająca leżącą niżej pstrągarnię jest przekserowana właśnie z jednego ze strumieni biegnących dnem doliny. Dolina Sąspowska nie jest może szczególnie ciekawa widokowo, gdyż większość skał ukryta jest za drzewami, kryje w sobie jednak dwa skarby. Pierwszy z nich to Wąwóz Jamki – bardzo ciekawy wąwóz z mnogością jaskiń, odbijający na lewo od doliny; jednak niestety (a może i „stety”) niedostępny dla turystów. Druga atrakcja ma zupełnie inny charakter. Biegnąca dnem doliny rzeka Sąspówka jest bowiem siedliskiem bobrów. Wielokrotnie w czasie wędrówki natkniemy się na rozległe rozlewiska z charakterystycznymi tamami wybudowanymi przez bobry.

Ojców14
Żeremie bobrów

Jak rozpoznać jednak, ze zbudowały je bobry? Gdy przyjrzymy się drzewom i gałęziom wokół rzeki zauważymy, iż zostały albo ogołocone z kory, albo „przycięte” w specyficzny stożkowaty sposób, przypominający kredkę. Wokół zaś drzew zauważymy podłużne wióry, jak pochodzące ze strugania ołówka nożem. To wszystko „znaki rozpoznawcze” działalności bobrów.

Ojców15
bobrza robota

Poszukiwanie obgryzionych drzew i przyglądanie się bobrowym żeremiom przynosi sporo frajdy i może być świetną lekcją przyrody dla młodszych turystów.
Niestety w pewnym momencie napotykamy szlak zielony i musimy opuścić urokliwą dolinę. Szlak zielony wspina się dosyć ostro pod górę, omijając szczyt Złotej Góry. Trasa biegnie lasem. Po drodze możemy obserwować kilka formacji skalnych, jednak ta część drogi jest bardziej męcząca i żmudna niż ciekawa. W końcu dochodzimy do sporego parkingu, przy którym nasz szlak skręca w prawo. Podążamy dalej lasem wzdłuż ulicy, na szczęście już w dół, wysłuchując w oddali dźwięków zapowiadających nadchodzącą burzę.

Ojców16
„Pijane” znaki 😉

Po dłuższym czasie dochodzimy do parkingu pod zamkiem, czyli do początku naszej wycieczki.
Aby jednak wizycie stało się za dość, postanawiamy spróbować lokalnych specjałów i wybieramy się na obiad do jednej z pobliskich restauracji. Zmęczenie i nadchodząca burza sprawiają iż wybieramy restaurację ”Piwnica Pod Nietoperzem”. I tu dosyć mocno się zawodzimy. Mimo niezbyt dużej ilość klientów restauracja mocno spóźnia się z wydawaniem posiłków. Do tego stopnia, iż musimy się o nie upominać. Osoby, które przyszły po nas, otrzymują swoje porcje przed nami, tylko dlatego, że zaczęli się awanturować o czas realizacji zamówienia. Na szczęście podane potrawy są bardzo smaczne, jednak będąc tutaj następnym razem, na pewno nie odwiedzimy już tego miejsca.
W pewnym momencie do lokalu zaczynają wchodzić całe tłumy kompletnie przemoczonych osób. Udało się nam uniknąć oberwania chmury.

Podsumowując

Wycieczka do Ojcowa jest na pewno bardzo ciekawą propozycją „na niedzielę”. W okolicy, poza Jaskinią Łokietka znajduje się także Jaskinia Ciemna, która jednak w czasie naszego pobytu była jeszcze zamknięta. Oprócz wybranej przez nas trasy, istnieją tu także inne opcje wycieczek, warto więc odwiedzić to miejsce ponownie.
Jeśli szukamy ucieczki od ludzi, nie polecam tego miejsca, szczególnie w sezonie, jednak jeśli chcemy wybrać się na przyjemną nietrudną wycieczkę z ciekawymi widokami – Ojcowski Park Narodowy na pewno nas nie zawiedzie. Nie jest to jednak miejsce dla osób z dużymi oczekiwaniami. Nie znajdziemy tu zapierających dech w piersiach widoków, szlaki są rozdeptane, ilość ludzi może przytłoczyć. Miejsce to jednak jest mimo wszystko warte odwiedzenia ze względu na swoją unikatowość i możliwość odbycia niespiesznej, spokojnej wycieczki, bez rwania do przodu i chodzenia na czas. Idealne dla Niedzielnych Turystów.

Ojców

Owca

Autor: (nie)dzielni turyści

Turyści niedzielni ale dzielni. Nieco (nieco!) zbyt duzi i zbyt mało ruchliwi. Miłośnicy słodyczy i spędzania czasu przed świecącym ekranem lub ekranikiem. Prowodyrem wypraw, bo tak tylko można nazwać każdą co dłuższą aktywność ruchową, jest płeć kobieca (o dziwo). Po niedawnych wyjazdach w towarzystwie bardziej aktywnych znajomych nabrali ochoty na jeszcze, co poskutkowało 24-kilometrową wycieczką w pobliskie Beskidy, po której nastąpiło zejście. Nie tylko do Szczyrku. Nieposiadacze lustrzanki, ostatnio cykający fotki komórką… z HDR-em. Ubrani jak ubrani. Z permanentnymi zakwasami i bólami krzyża. Z miśkiem na plecaku. Dzielni niedzielni ruszają na szlak. Dorota zwana Owcą Leszek zwany Leszkiem i ich mały przyjaciel Maciej

2 myśli na temat “Prawdziwie niedzielna wycieczka, czyli Ojcowski Park Narodowy”

  1. No, popatrzcie. A my wróciliśmy byliśmy tam od poniedziałku do piątku. Chodziliśmy trochę wolniej, bo z dzieckiem i waszą trasę rozłożyliśmy na dwa dni, ale było bardzo fajnie.

    Krakonman

Dodaj komentarz